piątek, 6 marca 2015

12. Sorry boys.

Nie wiem czemu to zrobiłam. Nie wiem czemu MY to zrobiliśmy.
Nie wiem dlaczego do tego dopuściłam.
To chore.
Siedzę u siebie w pokoju na łóżku i trzymam laptopa na kolanach. Opracowuję plan dostania się do kryjówki Sama. Okna na pewno mają kraty, więc to wypada. Drzwiami też raczej się nie dostaniemy, chyba że chcemy zrobić to z hukiem, ale musielibyśmy być dobrze uzbrojeni. Trzeba były było pojechać i pooglądać, bo ja sama tego dokładnie nie zrobiłam. Ba - ja nic nie zobaczyłam prawie oprócz tej wielkiej hali.
Chyba jestem sama w domu bo dźwięki z dołu ucichły. To nawet i lepiej. Cisza i spokój dobrze na mnie działają.
Pomimo wszystko... nie mogłam przestać myśleć o ty co się stało. Nigdy tak nie miałam.
Czy coś czułam? Trochę.
Byłam zła na siebie na to? Nie.
Czy było mi dobrze? I to cholernie.
Więc... Czemu czuję się smutno? To był tylko seks bez uczuć. Nie powinnam odczuwać smutku.
Tak jestem smutna i za Chiny nie wiem dlaczego. Nie mogę nic do niego czuć. To nie jest realne. My nawet nie jesteśmy przyjaciółmi! To, że Adam posłał nas tutaj, nie oznacza, że musimy się przyjaźnić i Bóg wie co jeszcze!

E! Martin! Prrry! Spokojnie, waruj.

Zadzwonię do Amelii. Powinnam się wtedy uspokoić.
Wiem, że strefa czasowa i bla bla bla, ale stęskniłam się trochę. 17 godzin różnicy to nie tak dużo....

***

- Same chujstwo... - mruknęłam przełączając kanał.
Nie wiem gdzie on do kurwy jest. Jeżeli coś mu się stało... Dostanie jeszcze bardziej. Jest godzina 1:09, a tak jak wyszedł - tak go nie ma.
Siedzę na kanapie i oglądam jakieś głupie programy. Nie mając nic fajnego tutaj. W końcu poszłam do swojego pokoju i wyjęłam płyty z filmami. Zeszłam z nimi na dół i włożyłam losową płytę do DVD.
Po obejrzeniu 3 filmu mój telefon zaczął dzwonić. Na ekranie pojawił się napis 'Harry'. To on żyje? Odebrałam i od razu usłyszałam głośną muzykę.
- Halo? - odezwałam się.
- Rose! Jak miło Cię słyszeć, piękna.... Przyjedziesz po mnie na swoim jednorożcu? - powiedział Harry pijackim głosem.
To on jest w klubie i dobrze się bawi?
Och...
Ale... Jakim jednorożcu?
- Jesteś pijany w trzy dupy, Styles. Mogę to nawet wywnioskować przez jebany telefon. - westchnęłam.
- No i? A ty nadal piękna. - zaśmiał się.
Przewróciłam oczami na jego komentarz. Jutro z nim pogadam.
- Gdzie jesteś?
- Najbliższy bar. - zachichotał i rozłączył się.
Wyłączyłam telewizor i poszłam na górę przebrać się z piżamy. Wzięłam pierwsze lepsze jeansy i jakiś top, a na wszelki wypadek broń. No co? Muszę czuć się bezpiecznie!
 Ubrałam się szybko i poszłam do garażu, wcześniej zamykając tylne i frontowe drzwi. Wsiadłam do Nissana i odjechałam. Najbliższy bar był... Nie najbliżej, ale że nie było ruchu dotarłam tam po 5 minutach. Nie żebym łamała jakieś przepisy... Tylko przejechałam parę razy na czerwonym świetle i przekroczyłam prędkość. To nic...
Zaparkowałam na parkingu dla klientów i wysiadłam. Już na wejściu jeden dostał ode mnie w pysk, gdy złapał mnie za tyłek. Kutas.
Odnalazłam Harry'ego w jakimś koncie. Siedział z paroma gościami i pił piwo ledwie trafiając do ust. Jak dziecko... Nie znam umiaru. Podeszłam do nich i powiedziałam:
- Sorka chłopaki, ale zgarniam loczka.
Wszyscy na mnie popatrzyli, a Harry wstał. A raczej próbował. Pomogłam mu i przyciągnęłam go do samochodu. Szczęście, że umiał się sam zapiąć.
Usiadłam za kierownicą i ruszyłam, a Hazz zaczął coś śpiewać.
- *Better than words
But more than feeling 
Crazy in love
Dancing on the celing!
Zaczęłam chichotać.
Ale swoją drogą ma całkiem ładny głos.
Zatrzymałam się na czerwonym świetle. Teraz czas na spokojną jazdę... Tak, umiem tak.  W pewnej chwili zaczął padać deszcz.  Najpierw spokojnie, a potem tak mocno, że jazda była bardzo niebezpieczna.
Zaryzykowałam i pojechałam dalej. Wycieraczki pracowały na najwyższych obrotach, a ja i tak nic nie widziałam. Zrezygnowana zjechałam na bok.
Nie mam bladego pojęcia gdzie jesteśmy, a ciągły śpiew Harry'ego mi nie pomaga.
- I never feared death or dying
I only fear never trying
I am whatever I am
Only God can judge me now**
Przewróciłam oczami i spojrzałam na niego. 'Tańczył' na swoim siedzeniu. Śmieszne to wyglądało. W ogóle nie przypominał siebie.

***

Do domu dojechaliśmy baaardzo powoli. Bo 50km/h to nic. 50 km/h to ja jeżdżę po osiedlu, co mnie wkurwia. Tak samo niezdecydowani kierowcy.
Co zrobić na śniadanie? Loczek jeszcze śpi, a ja jestem głodna i nie mam zamiaru czekać na niego. Mimo, że nie jestem najlepszą kucharką, to coś umiem ugotować.
Zajrzałam do lodówki i wyciągnęłam z niej jajka i bekon. Jajecznica na bekonie zawsze dobra, no nie?
Zrobienie sobie śniadania zajęło mi 15 minut i na szczęście nic nie przypaliłam. Święto.
W czasie kiedy ja jadłam, do kuchni wszedł Harry. Na pierwszy rzut oka można było zauważyć, że ma ogromnego kaca. Wziął 2 litrową butelkę wody i zaczął pić, a ja, jako dobra kobieta, wstałam i podałam mu proszki, które wyjęłam z szafki.
- Dzięki... - mruknął i wziął je ode mnie.


* One Direction - Better Than Words
**Wiz Khalifa feat. 2 Chainz - We own it


~*~

Wow... Najdłuższy rozdział ever! xd
Mało akcji, w sumie nic ciekawego... Ale za nie długo zacznie się dziać 24/7! Tylko trochę cierpliwości :3
Dziękuje za 19 komentarzy pod ostatnim rozdziałem! Jesteście niesamowici <3
Wiec tak...

Jeżeli KAŻDY kto przeczytał rozdział zostawi po sobie komentarz to jutro wstawiam nowy rozdział takiej samej długość! 

Tak sprawiedliwie :) Nawet nie wiecie ile one dla mnie znaczą i motywują do dalszej pracy <3

17 komentarzy:

  1. Dawaj nexta! Ja zwykle super@ pierwszy kom Ever ♡♡

    OdpowiedzUsuń
  2. Drugi komentarz ^^ Czekam na nexta xx

    OdpowiedzUsuń
  3. Drugi komentarz ^^ Czekam na nexta xx

    OdpowiedzUsuń
  4. Extra rozdział! Czekam na nexta ��

    OdpowiedzUsuń
  5. haha loool xD Pisz pisz ;d

    OdpowiedzUsuń
  6. BOŻE TO JEST CUDOENE, JESTEŚ CUDOWA :) ANGELA

    OdpowiedzUsuń
  7. ZAJEBISTY rozdział !!! Czekam na next ;*

    OdpowiedzUsuń
  8. Kochana! Notka jak zawsze wspaniała! Naprawdę! ♡ Valerie

    OdpowiedzUsuń
  9. Kocham twoje opowiadania i chyba wiesz ze kazdy oceniam jednoznacznie
    Tak wiec rozdzial jest djbdjd kocham i czekam na nextMELLLA

    OdpowiedzUsuń
  10. O matko jakie ty cuda piszesz kobieto... Umm...nie wiem co powiedzieć poprostu brak mi słów w pozytywnym słowa znaczeniu;D nie mogę doczekać wie nn pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  11. hbjajiwdhbcbkslndb cudo czekam na next !! / Konga

    OdpowiedzUsuń
  12. Przeczytałam ! Świetny :D wstaw jutro następny, plisssss ;*

    OdpowiedzUsuń
  13. Zajebiste <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Boskie epickie genialne!!!! Kobieto przez ciebie zostane lezbom bo CIĘ KOCHAM! ♡♥♡

    OdpowiedzUsuń
  15. Danielle, Harry, Josh, Taylor, Calum, Niall, Eleanor, Michael, Louis, Luke, Perrie, Liam, Ashton, Jade oraz Zayn chodzą do najbardziej znanej i polecanej szkoły w Londynie, inaczej mówiąc do London University on the Gold Street. Do tej samej placówki uczęszcza niejaka Ashley Benson, dziewczyna wyśmiewana, szykanowana i mieszana z błotem. Od zawsze była obiektem drwin i zaczepek. W 2012 roku w ostatni dzień wakacji Perrie oraz Zayn organizują imprezę na uczczenie minionych dwóch miesięcy. Za namową Jade oraz Taylor zjawia się tu również garstka innych osób a nawet..Ashley. Kilka minut przez zakończeniem 'dyskoteki' panna Benson zostaje publicznie upokorzona. Na jej głowie ląduje wielki tort, zostaje obrzucona pierzem oraz wepchnięta do basenu. Blondynka nie wytrzymuje i gdy tylko opuszcza wodę wykrzykuje każdemu to co o nim myśli. Mówi to co kumulowała w sobie od prawie trzech lat. Kilka minut później rzuca się biegiem i opuszcza posesje Malika. Staje na ulicy i na jej nieszczęście nie zauważa czarnego Land Rovera, którym przyjechał lekko spóźniony Harry oraz Niall. Dziewczyna po kilku sekundach leży przygnieciona kołami. Całe towarzystwo wpada w panikę, kilka osób już uciekło z miejsca wypadku. Louis oraz Zayn pod wpływem strachu pakują ciało blondynki do auta i z procentami we krwi jadą do lasu. Przy Tamizie cała piętnastka przyrzeka że zostanie to ich tajemnicą. Liam oraz Josh wrzucają poharatane zwłoki do lodowatej wody. Ostatni raz patrzą za siebie i wracają do swoich aut. Ashley Benson zostaje uznana za zaginioną.
    Rok później, pierwszego września odbywa się rozpoczęcie roku szkolnego. Od razu po zakończeniu dnia cała paczka przyjaciół umawia się na wypad za miasto na następny tydzień. Gdy wszystko jest ustalone Josh jako pierwszy opuszcza mur szkolny. Przechodzący przez ulice chłopak nie zauważa pędzącego ciemnego auta i zostaje potrącony. Sprawca wypadku ucieka, zostawiając bruneta samego sobie. Każdy wpada w szał. W tym samym czasie Louis, Ashton, Danielle, Taylor, Harry, Michael, Niall, Luke, Eleanor, Zayn, Calum, Jade, Liam oraz Perrie dostają anonimowego sms'a.
    "Jeśli nie chcecie by was spotkał taki los miejcie oczy i uszy szeroko otwarte. Każdy dzień może być waszym ostatnim. ~A.
    Ps. Wiem co stało się rok temu."
    Na początku każde z nich uznaje to za zwykły żart a śmierć swojego przyjaciela za zbieg okoliczności. Jednak niewyjaśnione wypadki i morderstwa przekonują nastolatków że to nie tylko zwykły zbieg wydarzeń. To walka o życie i odkrycie prawdy.

    http://one-two-three-you-die.blogspot.com/

    Zapraszam, może ci się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń